W dniu dzisiejszym, tj. 6 października 2011, po godzinie 21-wszej czasu w
Niemczech, rozpoczęła się operacja, w czasie której Mariusz otrzyma nowe
serduszko. Zabieg potrwa przeszło 12 godzin, następne 24 godziny będą bardzo
ważne dla niego.
7.10.2011r.
Operacja się udała... Mario jest w śpiączce, lekarze lekko się wahali rano,
kiedy go wybudzić. Wciaż są robione badania i pomiary, aby wszsytko dalej szło
dobrą grogą.. 24 godziny po operacji sa najważniejsze i zadecydują, co dalej
bedzie z Mariuszkiem.
Kilka minut po 16-stej odłaczono Mariusza od respiratora, oddycha samodzielnie i
serce bije samo. Bardzo cierpi, ale niestety to jest nieuniknione po tak
poważnej operacji. Kroczek do przodu zrobiony. 8.10.2011r.
Ciśnienie jest nieco za wysokie 170/70 ale lekarze już pracują nad tym by je
obniżyć , zmęczenie i ból oczywiście występuje ale jest to oczywista cześć
dochodzenia do pełnego zdrowia po przebytej operacji.
Informacje pochodzą z bloga: http://lightofhope.info/blog-pl.html
Zuzi choroba rozpoczęła się pod koniec sierpnia 2009r diagnoza która brzmiała jak wyrok: ostra białaczka
limfoblastyczna T-komórkowa i chłoniak śródpiersia, poza tym stwierdzono
u Zuzi powiększoną wątrobę, śledzionę, obecność płynu w jamach opłucnych
i osierdziu, a także odchylenia w układzie krzepnięcia. Rozpoczęła się
walka z chorobą, na której pokonanie specjaliści dają nam 60%. Przeszła już sterydoterapię i kilka bloków chemioterapii, które wyniszczyły jej organizm jak również przeszczep szpiku kostnego od niespokrewnionego dawcy.
Ostatnie wieści z bloga Zuzi, Jej mama pisze:
Kochani
niestety złe wieści, nie ma już żadnych wątpliwości, Zuzia ma kolejną
wznowę. Nie wiem co będzie dalej, wszystko w rękach Boga. Dziś tylko
tyle, będę modlić się o cud.
Moi
drodzy w moim sercu wielki żal. Dziś dowiedziałam się, że dla Zuzi w
Polsce wyczerpały się wszelkie możliwe sposoby leczenia. Musimy szukać
pomocy za granicą. Do tej pory nigdy Was o nic nie prosiłam, a dziś
błagam jeśli jest ktoś, kto w jaki kolwiek sposób może pomóc mojej
kochanej córeczce, to błagam o pomoc. Przede wszystkim potrzebujemy
kontaktu z kliniką w Niemczech, bądź innym kraju która podjęła by się
dalszego leczenia Zuzi. Potrzebujemy tłumacza, który podejmie się
tłumaczenia historii choroby na język niemiecki, nas niestety nie stać
by za to zapłacić. Jeżeli uda nam się znaleźć klinikę w Niemczech, będę
musiała Was błagać o pomoc finansową, mam nadzieje że nam pomożecie.
Jesteśmy w trakcie załatwiania fundacji na ten cel. Zuzia jest tak
kochanym dzieckiem, że nie zasługuje na śmierć w tak młodym wieku.
Módlmy się i wspólnie działajmy, a wierzę że razem damy radę uratować
Zuzię.
Dziękujemy, że z nami jesteście dla nas rodziców to wielkie
szczęście. Każdy komentarz mobilizuje nas do dalszej walki, do walki o życie
naszej kochanej Zuzi. Dziękujemy pani Ani za tłumaczenia dokumentów, które
przesłaliśmy. Dziękujemy pani Wandzie za zaangażowanie w pomoc.
Ponieważ od
wczoraj Zuzia ma subkonto w fundacji, więc niema jeszcze pieniążków na nim,
ale oczywiście będziemy Was informować o postępach, mamy zamiar na dniach
założyć paypala.
Dziś udało mi się porwać na 2 godziny Zuzię z oddziału do
biura paszportowego, w celu wyrobienia jej paszportu i od razu są efekty tej
wyprawy, poszła spać o 19:00 ponieważ bardzo bolały ją plecy. Ogólny stan
naszego słoneczka jest dobry, ale jest trochę osłabiona, dlatego musimy działać
, żeby zdążyć. Proszę Was o wszelkie darowizny,
każda złotóweczka,
każdy grosik jest potężnym krokiem ratowania Zuzi.
Kochani wiem, że na subkoncie są już pierwsze pieniążki,
bardzo Wam za to dziękuję, myślę, że od poniedziałku, może wtorku będziemy
Was informować na bieżąco jaki jest stan zgromadzonych środków. Jesteście
cudowni, że nam pomagacie.
Zuzi dziś wyniki pospadały, miała toczoną krew i
narzeka na bolące plecy, aż się boje co to może być.
Jutro czeka ją
pobieranie szpiku i lędźwiówka, więc bolesne chwile przed nią. Mam nadzieję, że
wyniki szpiku będą w miarę dobre, oto będę się dziś modlić i Was też proszę o
modlitwę.
Proszę
każdego co odwiedza Zuzi blog o modlitwę w tej chwili to ona jest teraz
najważniejsza. Kochani w to co teraz napiszę samej trudno mi uwierzyć.
Zuzi stan jest bardzo ciężki, wczoraj chodziła, bawiła się, była
uśmiechnięta. W nocy zaczeła bardzo wysoko gorączkować, został jej
włączony antybiotyk, rano dostała duszności zaczęła sinieć. Badania są
złe wszystko bardzo pospadało, wyniki wątrobowe i nerkowe też bardzo
złe. Niema siły tylko śpi, ma bardzo niskie ciśnienie, ja nie wiem co
się stało poprostu niewiem jak to możliwe, stan jest bardzo ciężki i
poważny. Kochani błagam Was o modlitwę wszystkich, niech każdy pomodli
się o cud, tak jak umie, tak jak potrafi, a Bóg może nas wszystkich
wysłucha. Boję się każdej minuty i w każdej minucie się modlę .
Moi drodzy, słowa te kieruję przede wszystkich do osób które do tej pory „ubierały” Mateuszka przysyłając cudowne rzeczy których już nie będą nosić ich pociechy a w których nasz mukolinek mógłby jeszcze „spokojnie podreptać”.
Córka zrobiła swoisty remanent w szafka na rzeczy, po jego zakończeniu okazało się że szafki są puste. Mateo powyrastał z wszystkiego a jak wiecie zapewne koszt zaopatrzenia go w rzeczy niezbędne do funkcjonowania przewyższył by znacznie koszt „zabawek do zerówki”
Kochani jeżeli znajdziecie gdzieś w swoich szafach używane, niepotrzebne już rzeczy i zechcielibyście się podzielić z nami, bardzo proszę nie wyrzucajcie ich ale prześlijcie do nas a będziemy bardzo, bardzo wdzięczni.
Tak prawdę mówiąc każde ubranko, koszulka, spodenki, kurteczki i sami wiecie co……pozwoliło by nam zaoszczędzić pieniążki, których notabene nie mamy.
Proszę tak oficjalnie tylko i wyłącznie dlatego, że proszę o rzeczy które już nie są Wam potrzebne, których być może chcielibyście się pozbyć, to już wiecie co z nimi zrobić. Za ewentualne paczki zapłacimy.
Przepraszam bardzo za tak śmiałą i otwarcie sprecyzowaną prośbę ale mimo, że nasz mukolinek zasługuje na wszystko co najpiękniejsze i najlepsze……….nie jesteśmy mu w stanie tego zapewnić, co jak wiecie jest naszym „przekleństwem” Jak widzicie mamy problem by ubrać Mateuszka a co dopiero z resztą, niezbędną do życia i walki z mukowiscydozą.(mukolinkowy dziadek) Dla Mateuszka są potrzebne ubranka w rozmiarze 122 - 129
KONTAKT:
Magda Szostak
83-110 Tczew
Ul. Kasztanowa 16B/10
Tel. 608443768
Apel pochodzi z bloga Mateuszka do czytania którego serdecznie zapraszam: http://mati-szostak.pl/
Franek urodził się jako wcześniak. Dostał tylko sześć punktów w skali Apgar. Musiał leżeć pod respiratorem. Przez pierwszy miesiąc karmiony był przez sondę, bo nie miał odruchu ssania. Teraz jest lepiej, ale przed maluszkiem jeszcze długa droga do tego, by mógł samodzielnie zjeść posiłek.
Ratuj Frania! Prosimy! Numer konta „Fundacji Faktu": 60 1880 0009 0000 0011 0211 4001 W rubryce „Tytułem:" przelewu umieść dopisek „Dla Franka" Więcej informacji znajdziesz tu: http://www.fundacjafaktu.pl/Ratujmy-Frania-sliwke-,artykuly,111695,1.html
Wszystko przemija,
wszystko jest w ruchu,
każda godzina jak garstka puchu.
I ty, człowieku, ciągle się zmieniasz,
rodzisz się, żyjesz, potem umierasz.
Gdzie jest sens,
gdzie jest cel,
jaki kres życia?
Boże - Ty to wiesz, więc mów,
bo pytam, gdzie jest sens?
Sensem jest miłość,
celem Ty - Panie.
Śmierć to nie nicość, lecz zmartwychwstanie.
I po to człowiek został stworzony,
żeby przez życie mógł być zbawiony.